sobota, 26 kwietnia 2014

My drugs ... series

Serial, jedno z moich ulubionych słów. Nie będę oryginalna, jak napiszę, że dla nowego sezonu mojej ulubionej "filmowej" produkcji mogę poświęcić cały weekend.
 Najpierw Skins - pierwszy serial, który mną zawładnął i nie pozwolił o sobie zapomnieć. Nie uważam tego serialu za infantylne opowiastki o młodzieży na Wyspach. Świetny pomysł na przedstawienie problemów z jakimi spotykają się młodzi ludzie na całym świecie. Nadal jestem na tak!
PS - Wersja amerykańska (błagam, nie oglądajcie tego).
Skins ! 
Kumple !


 Gossip Girl, czyli Plotkara. Cóż za odkrycie, w pierwszej klasie liceum nie wyobrażałam sobie nie oglądać tego serialu przynajmniej dwa razy w tygodniu. Pierwszy sezon, drugi, trzeci - U - wiel - biam. Czwarty sezon - OK. Piąty i szósty leżą nieobejrzane. Moja ocena : zrobili z tego serialu Modę na Sukces dla młodych panienek ;) 

Gossip Girl !
Plotkara !


Trochę marudzenia, a teraz czas na seriale wszech czasów, które kocham i mogę oglądać codziennie po kilka godzin :


Friends ! 
Przyjaciele !


How I Met Your Mother !
Jak poznałem waszą matkę !

Sex and the city !
Seks w wielkim mieście !


Scrubs !
Hoży Doktorzy !


The Big Bang Theory !
Teoria wielkiego podrywu !
( moja mama wychodzi z pokoju jak oglądam ten serial :))
Cóż, nie każdy rozumie poczucie humoru ( bądź jego brak) Sheldona !


 Okej, ale tematem mojego bloga nie jestem ja i moje "złote myśli", ale Sherlock Holmes.
W tym poście brakuje właśnie serialu numero uno. Dzięki Ci Boże za BBC i ich "Sherlocka"!
Obiecuję, następny post będzie tylko o Sherlocku.


Obserwuj ! Analizuj ! Wnioskuj ! Dedukuj ! Do następnego :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz